Reklama:
HurtowniaAnimatora.pl - Wszystko na Twoje Party !

Dzisiaj jest: 23.2.2026, imieniny: Damiana, Romana, Romany

Reklama: KursAnimatora.pl - Kursy Internetowe z Licencją na Zabawianie !

Celowe ochlapywanie pieszych? Czytelnicy alarmują!

Dodano: ok. 2 godziny temu Czytane: 87 Autor:

Piesi idą chodnikiem lub poboczem, a przy pasach i zatoczkach zbiera się woda. W takich warunkach kierowca ma wybór: zwolnić i przejechać bezpiecznie albo „przeciąć” kałużę tak, by ochlapać pieszego

Celowe ochlapywanie pieszych? Czytelnicy alarmują!

Odwilż, topniejący śnieg, deszcz i kałuże przy krawędziach jezdni – to w tym okresie codzienność w Rumi i w całej Polsce. Piesi idą chodnikiem lub poboczem, a przy pasach i zatoczkach zbiera się woda. W takich warunkach kierowca ma wybór: zwolnić i przejechać bezpiecznie albo „przeciąć” kałużę tak, by ochlapać pieszego idącego obok.
 

Do redakcji MiastoRumia.pl od 2 dni napływają zgłoszenia od Czytelników. Wiele z nich brzmi podobnie: ktoś widząc pieszego przy krawędzi drogi, zjeżdża bliżej, przyspiesza, a po przejechaniu jeszcze ogląda się, jakby sprawdzał „czy się udało”. To nie są pojedyncze historie o przypadkowym chlapnięciu w trudnej sytuacji. To opisy zachowań, które – zdaniem zgłaszających – wyglądają na celowe.

 

Odwilż i kałuże – pieszy nie ma gdzie uciec

Woda na skraju jezdni to w czasie odwilży norma. Przy przejściach, zatoczkach autobusowych, w miejscach z koleinami czy na łukach – kałuże potrafią mieć kilka metrów długości. Pieszy często nie ma komfortu ominięcia problemu: z jednej strony jezdnia, z drugiej płot, ściana, rów albo śliski, rozmokły poboczny pas.

Dlatego w takich warunkach to kierowca ma realny wpływ na to, czy ktoś wróci do domu suchy, czy przemoczony od stóp do głów.

 

„Zrobił to specjalnie” – co piszą Czytelnicy

Czytelnicy opisują powtarzalny schemat: samochód jedzie normalnie, widzi pieszego, po czym zmienia tor jazdy bliżej krawędzi i przyspiesza dokładnie w momencie mijania kałuży. W niektórych relacjach pojawia się także element demonstracyjny – spojrzenie w lusterko, odwrócenie głowy, jakby celem było sprawdzenie efektu.

To szczególnie uderza, bo przy tej samej kałuży inni kierowcy potrafią zachować się zupełnie inaczej.

 

Nie wszyscy tak jeżdżą – i to widać

W zgłoszeniach pojawiają się też przykłady normalnej, odpowiedzialnej jazdy: kierowcy zwalniają, odbijają od krawędzi, omijają kałużę, a jeśli nie mogą – przejeżdżają powoli, tak aby woda nie „poszła” na bok. Czasem dosłownie czekają kilka sekund, aż pieszy przejdzie, i dopiero wtedy jadą dalej.

To pokazuje, że nie jest prawdą, iż „nic się nie da zrobić”. Da się – tylko trzeba chcieć.

 

To nie „wina kałuży”. To wybór za kierownicą

Oczywiście: w czasie odwilży kałuże będą. Nikt rozsądny nie oczekuje, że w takie dni problem zniknie. Ale jest zasadnicza różnica między sytuacją, w której ktoś jedzie ostrożnie, a mimo to woda pryśnie, a sytuacją, w której kierowca przyspiesza i celuje w kałużę, widząc pieszego obok.

Jeśli ktoś tłumaczy takie zachowanie „złą drogą”, to zgłoszenia Czytelników temu przeczą: ci sami piesi widzą na własne oczy, że jedni kierowcy potrafią przejechać bez ochlapania, a inni – jakby robili to z premedytacją.

 

Odpowiedzialność społeczna: to nie jest „żart”

Warto to powiedzieć wprost: celowe ochlapanie pieszego nie jest „śmieszną złośliwością”. To zachowanie, które może mieć konsekwencje – i prawne, i społeczne. Kierowca ma obowiązek zachować ostrożność i nie narażać innych uczestników ruchu. Świadome zjechanie do krawędzi i przyspieszenie, gdy obok idzie pieszy, to nie „wypadek przy pracy”, tylko decyzja. Skutki bywają realne: przemoczone ubranie, zniszczone rzeczy, stres, a czasem nawet zagrożenie bezpieczeństwa, gdy pieszy odskakuje od kałuży w stronę jezdni.
 

Czytelnicy piszą do nas wprost, że mają dość i zamierzają chodzić z kamerkami, nagrywać takie sytuacje i zgłaszać je odpowiednim służbom. Bo jeśli ktoś traktuje drugiego człowieka jak cel — to przestaje być kwestia pogody, a zaczyna się kwestia odpowiedzialności.

 

Odpowiedzialność prawna: to może być wykroczenie, a przy szkodzie – także roszczenie.

Jeśli kierowca wjeżdża w kałużę w sposób, który naraża pieszego (zwłaszcza gdy wygląda to na celowe), sprawa może zostać potraktowana jako spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowymart. 86 § 1 Kodeksu wykroczeń (grozi grzywna, a w praktyce często kończy się mandatem lub sprawą w sądzie). Gdy policja uzna, że doszło po prostu do naruszenia zasad ruchu drogowego, może wchodzić art. 97 Kodeksu wykroczeń (naruszenie przepisów PoRD). Jeśli w wyniku ochlapania dojdzie do zniszczenia lub uszkodzenia rzeczy (np. telefon, okulary, ubranie, torba), możliwe jest też zastosowanie art. 124 Kodeksu wykroczeń oraz dochodzenie kosztów na drodze cywilnej (np. art. 415 Kodeksu cywilnego – odpowiedzialność za wyrządzoną szkodę). A jeśli dojdzie do urazu pieszego, wchodzą w grę roszczenia o odszkodowanie i zadośćuczynienie (m.in. art. 444–445 KC), a w najpoważniejszych sytuacjach może pojawić się także odpowiedzialność karna (np. przy wypadku z obrażeniami).

Kałuża to niewiadoma – nie wiesz, co w niej jest.

Wjeżdżając w kałużę, nie znasz jej głębokości ani tego, co kryje się pod wodą. Z wierzchu wygląda jak „płytka plama”, a w praktyce może maskować zapadniętą studzienkę, wyrwę w asfalcie, uskok czy dziurę w koleinie. Wystarczy moment, by koło wpadło głębiej, auto szarpnęło w bok, a kierowca stracił precyzję toru jazdy – dokładnie w miejscu, gdzie obok idzie pieszy. Dlatego przy kałużach obowiązuje prosta zasada: zwolnij i jedź tak, żeby nie ryzykować.
 

To nie jest tylko woda – to błoto z solą i „amunicja” z jezdni.

Kałuża zbiera wszystko, co leży na drodze: błoto pośniegowe, sól, piasek, drobne kamienie, a czasem także ostre odłamki asfaltu. Gdy ktoś wjeżdża w to z impetem, rozbryzg nie działa jak prysznic, tylko jak wyrzut – drobiny potrafią uderzyć w twarz, a kamień lub twardszy odłamek może trafić w oko albo w głowę. W skrajnych przypadkach takie uderzenie może skończyć się poważnym urazem, trwałym uszczerbkiem na zdrowiu, a przy niefortunnych okolicznościach również tragedią. Dlatego „ochlapanie” nie jest niewinną złośliwością – to realne ryzyko, które kierowca sam tworzy, wybierając prędkość i tor jazdy.
 

Co może zrobić pieszy i jak nie eskalować sytuacji

W emocjach łatwo o odruchową reakcję. Ale w praktyce najważniejsze jest bezpieczeństwo. Jeśli ktoś chce działać, warto robić to spokojnie i rozsądnie:

  • Nie wchodź w konfrontację na jezdni – unikaj ryzykownych gestów i kłótni w ruchu ulicznym.
  • Zadbaj o swoje bezpieczeństwo – odsuń się od krawędzi, jeśli możesz, szczególnie przy dużych kałużach.
  • Jeśli chcesz dokumentować – rób to tak, aby nie narażać siebie ani innych. Spokój i rozsądek są ważniejsze niż „udowodnienie racji” w danej sekundzie.
 

Apel o kulturę na drodze: kilka sekund, które robią różnicę

Odwilż to nie wymówka do braku empatii. Czasem wystarczy:

  • zwolnić na mokrym odcinku,
  • odsunąć się od krawędzi jezdni,
  • ominąć kałużę, jeśli pas jest wolny,
  • albo po prostu przejechać wolniej, gdy obok idzie pieszy. Lub poczekać, aż pieszy przejdzie i wtedy pojechać dalej.

To naprawdę są sekundy. Dla kierowcy – drobiazg. Dla pieszego – różnica między normalnym dniem a upokarzającym „prysznicem” na ulicy.

 

Napisz do nas

Jeśli spotkała Cię taka sytuacja w Rumi albo okolicy — napisz do nas. Zgłoszenia Czytelników pomagają pokazać skalę problemu i mówić o nim wprost.

Zdjęcie: grafika wizualizacyjna
 



Reklama Impra.Shop


SklepMikolaja.pl - Stroje Mikołaja, Prezenty, Dekoracje Świąteczne, Świąteczne Zastawy Jednorazowe, Opakowania do Prezentów ... i dużo więcej ... SklepMikolaja.pl | Sprawdź Teraz !